„W dzisiejszym świecie wszyscy jesteśmy częścią BRANŻY MODOWEJ i technologicznej. Im dłużej imsię przyglądam, tym wyraźniej widzę, że pod wieloma względami są one takie same. O jednej i drugiej niewiele wiemy”

Kariera to kropki, które z czasem łączą się w całość – mówi Kasia Gola, założycielka „Geek Goes Chic” i organizatorka spotkań. które służą wymianie myśli ludzi ze świata mody i technologii. Jej zdaniem w życiu warto robić różne dziwne rzeczy, bo nigdy nie wiadomo, co fajnego z nich wyniknie. Ona sama jest tego najlepszym przykładem: nie dostała się na amerykanistykę, więc z przekory poszła na socjologię na krakowskiej AGH. Choć w szkole nie lubiła fizyki, zapisała się do koła naukowego przy wydziale elektroniki. Tam wkręciła się w temat technologii.

Zobacz: Akcesoria patriotyczne

Nic wstydź się mieć idoli

„W 2011 roku Anna Wintour. moja idolka, odbierając nagrodę Webby dla portalu Vogue.com, powiedziała na scenie: Sometimes geeks can be chic. To było jak iskra” – mówi Kasia, wspominając, jak doszło do tego, że założyła błoga „Geek Goes Chic”. Z czasem stwierdziła, że chce robić coś więcej, żeby… zmobilizować samą siebie do działania.

„I ludzie, którzy pracują w firmach technologicznych, i ci z marek modowych mają ogromną wiedzę. Zdziwiło mnie, że ani jedni, ani drudzy się nią nie dzielą” – opowiada. Do współpracy przy GGC przekonała takich gigantów jak Google, Idea Bank. MasterCard, Allani czy Allegro. Jak dziewczyna z Krakowa tego dokonała? „O ile mam problem z proszeniem o cokolwiek dla siebie, o tyle nie mam problemu z proszeniem o pomoc, jeśli wierzę, że robię coś, co zmienia świat na lepsze” – śmieje się Kasia. „Nie mieściło mi się w głowie, że nie da się współpracować z takimi firmami. Wierzę, że w każdej korporacji po drugiej stronie siedzi człowiek, który chce robić fajne projekty. Do Google po prostu wysłałam maila. Na spotkanie z inną firmą umówił mnie kolega ze studiów, który tam pracował. Branża technologiczna ma podejście «pay forward®, jak w Dolinie Krzemowej. Wiesz, że jeśli komuś pomożesz, to być może ta osoba ci się nie odwdzięczy, ale pomoże komuś innemu, kto kiedyś pomoże tobie. Tak działa cała Dolina Krzemowa i to leży u podstaw wielomiliardowych firm. Ja funkcjonuję dokładnie tak samo”.

Polub sukcesy, pokochaj porażki

Kasia twierdzi, że najważniejsze są trzy rzeczy. Po pierwsze: nie robić niczego tylko dla pieniędzy. „Trudno zrobić fajną firmę, która się utrzyma dłużej niż rok, jeśli myślisz tylko o hajsie. Choć oczywiście za ideą muszą stać też excellowe tabelki”. Po drugie: zachowuj równowagę między pracą a życiem prywatnym, nawet jeśli masz najfajniejszą pracę na świecie. To pozwala utrzymać dystans. I trzecia rzecz: naucz się żyć i z sukcesami, i z porażkami. „Jedno i drugie jest psychicznie obciążające” – mówi Kasia. „Upadek weryfikuje twoje hipotezy o firmie, o sobie i ludziach z twojego otoczenia. Sukces nakręca cię, by robić wszystko jeszcze lepiej. Dobrze jest zdawać sobie sprawę z tego, że wszyscy świetni ludzie dokoła też mają na koncie upadki. Że na jednego maila, na którego ktoś ci odpisze, przypadnie sto takich, które pozostaną bez echa. Że będziesz musiała odbyć sto spotkań, żeby z jednego coś wyniknęło. Są momenty, kiedy nic się nie udaje. Wtedy pomaga myślenie, że robisz coś dobrego”

Komentarze
Załaduj więcej podobnych artykułów
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Po godzinach

Dodaj komentarz

Sprawdź też

Posadzki betonowe – ich wady oraz zalety.

Beton wszedł na salony. Nie da się ukryć, że beton przebojem wszedł na salony. Jest on od …